Dlaczego kręgosłup nie lubi telefonów?

Coraz więcej osób skarży się na ból karku, sztywność szyi, a czasem nawet na bóle głowy i drętwienie rąk. Co ciekawe, nie zawsze stoi za tym ciężka praca fizyczna, dźwiganie czy kontuzje. Często przyczyna jest dużo prostsza – i bardziej powszechna. To… smartfon.

Współczesne życie toczy się w ekranie. Sprawdzamy wiadomości, piszemy, scrollujemy, czytamy. Problem polega na tym, że najczęściej robimy to z głową pochyloną do przodu, w pozycji, która wydaje się niewinna – ale potrafi naprawdę zaszkodzić. Gdy głowa pochyla się pod kątem 45 stopni, nacisk na kręgosłup szyjny może wzrosnąć nawet pięciokrotnie. To oznacza, że mięśnie i stawy w odcinku szyjnym pracują pod ogromnym obciążeniem – przez wiele minut, a nawet godzin dziennie. To przeciążenie z czasem prowadzi do bólu, ograniczenia ruchomości, napięć mięśniowych i przewlekłego dyskomfortu.

Objawy nie zawsze pojawiają się od razu. Czasem to tylko uczucie „ciężkiej głowy”, czasem ból karku przy skręcie, innym razem napięcie promieniujące do ramion czy bóle głowy. Dlatego warto zwrócić uwagę na codzienne nawyki. Trzymanie telefonu na wysokości oczu, robienie przerw, proste ćwiczenia rozciągające – to drobne rzeczy, które mogą znacząco poprawić komfort i zdrowie kręgosłupa.

A jeśli ból już się pojawił – nie warto go bagatelizować. Fizjoterapia i osteopatia pomagają przywrócić równowagę w ciele, zmniejszyć napięcia i zapobiec poważniejszym problemom. Bo kręgosłup, choć wytrzymały, też ma swoje granice. A my codziennie wystawiamy go na próbę – nawet wtedy, gdy tylko sprawdzamy powiadomienia.

Pierwsza wizyta u fizjoterapeuty – czego się spodziewać?

Pierwsza wizyta u fizjoterapeuty może budzić pewien niepokój, zwłaszcza jeśli nie do końca wiemy, czego się spodziewać. Czy będzie bolało? Czy trzeba się rozebrać? I co, jeśli okaże się, że problem, z którym przyszliśmy, wcale nie jest taki poważny? Spokojnie. To nie egzamin ani sprawdzian z wytrzymałości. Fizjoterapeuta to nie trener personalny, który od razu każe nam robić dziki trening, ale specjalista od ruchu i zdrowia, który chce nam pomóc, a nie dokładać kolejnych powodów do stresu.

Na początek będzie rozmowa. Tak, zanim ktokolwiek zacznie ugniatać, rozciągać czy testować zakres ruchu w stawach, trzeba się poznać. Fizjoterapeuta zapyta o powód wizyty, dopyta o szczegóły bólu lub dyskomfortu i przy okazji przeprowadzi mały wywiad zdrowotny – czy mieliśmy kontuzje, operacje, choroby przewlekłe. Nie chodzi tu o wścibstwo, ale o znalezienie najlepszego sposobu na rozwiązanie problemu. Czasem bolące kolano wcale nie oznacza, że to kolano jest winowajcą – może to problem z biodrem, stopą albo nawet sposobem, w jaki chodzimy.

Potem czas na badanie. Trzeba się schylić, skręcić, podnieść ręce, a czasem nawet przejść się po gabinecie. To moment, w którym specjalista analizuje nasze nawyki ruchowe, sprawdza napięcie mięśni i patrzy, czy gdzieś nie pojawiają się asymetrie.

A potem zaczyna się to, na co wszyscy czekają – terapia. I tutaj scenariuszy jest mnóstwo, bo wszystko zależy od problemu. Może być masaż, który bardziej przypomina głębokie ugniatanie niż relaksacyjne głaskanie, może być terapia manualna, gdzie terapeuta będzie mobilizował stawy i uwalniał spięte struktury, a może być też zestaw ćwiczeń, które na pierwszy rzut oka wyglądają banalnie, ale w praktyce potrafią dać w kość. Nie warto się zniechęcać – nawet jeśli fizjoterapeuta każe po prostu stać na jednej nodze albo przesuwać stopę o kilka centymetrów, to ma to swój cel.

Na koniec dostaniemy wskazówki. To może być lista ćwiczeń do domu, rady dotyczące postawy, a czasem wręcz proste zmiany w codziennych nawykach – inaczej siedzieć przy biurku, mniej patrzeć w telefon z opuszczoną głową, inaczej wchodzić po schodach. Kluczowe jest jedno – sama wizyta to początek, a prawdziwa poprawa zależy od konsekwencji.

Czy warto się bać pierwszej wizyty u fizjoterapeuty? Zdecydowanie nie. To trochę jak spotkanie z detektywem, który analizuje ruchy ciała i szuka przyczyn problemu. Jeśli potraktujemy to jako proces, a nie jednorazowy „cudowny dotyk”, efekty mogą być naprawdę zaskakujące.