Coraz więcej osób skarży się na ból karku, sztywność szyi, a czasem nawet na bóle głowy i drętwienie rąk. Co ciekawe, nie zawsze stoi za tym ciężka praca fizyczna, dźwiganie czy kontuzje. Często przyczyna jest dużo prostsza – i bardziej powszechna. To… smartfon.
Współczesne życie toczy się w ekranie. Sprawdzamy wiadomości, piszemy, scrollujemy, czytamy. Problem polega na tym, że najczęściej robimy to z głową pochyloną do przodu, w pozycji, która wydaje się niewinna – ale potrafi naprawdę zaszkodzić. Gdy głowa pochyla się pod kątem 45 stopni, nacisk na kręgosłup szyjny może wzrosnąć nawet pięciokrotnie. To oznacza, że mięśnie i stawy w odcinku szyjnym pracują pod ogromnym obciążeniem – przez wiele minut, a nawet godzin dziennie. To przeciążenie z czasem prowadzi do bólu, ograniczenia ruchomości, napięć mięśniowych i przewlekłego dyskomfortu.
Objawy nie zawsze pojawiają się od razu. Czasem to tylko uczucie „ciężkiej głowy”, czasem ból karku przy skręcie, innym razem napięcie promieniujące do ramion czy bóle głowy. Dlatego warto zwrócić uwagę na codzienne nawyki. Trzymanie telefonu na wysokości oczu, robienie przerw, proste ćwiczenia rozciągające – to drobne rzeczy, które mogą znacząco poprawić komfort i zdrowie kręgosłupa.
A jeśli ból już się pojawił – nie warto go bagatelizować. Fizjoterapia i osteopatia pomagają przywrócić równowagę w ciele, zmniejszyć napięcia i zapobiec poważniejszym problemom. Bo kręgosłup, choć wytrzymały, też ma swoje granice. A my codziennie wystawiamy go na próbę – nawet wtedy, gdy tylko sprawdzamy powiadomienia.